Czym kosztorysować?
July 14, 2010 – 05:31Poświęćmy chwilę czasu na znalezienie dla siebie kompetentnego partnera. Czasami nieznacznie wyższa suma wydana na oprogramowanie, czy szkolenie w solidnej firmie zwróci nam się z nawiązką, gdy staniemy przed poważnym problemem.
Można dziś zadawać sobie pytanie, dlaczego pod koniec lat 80 ubiegłego wieku kosztorysowanie w Polsce spotkało się z na tyle dużym zainteresowaniem programistów, że w ciągu zaledwie paru lat na rynku pojawiło się kilkadziesiąt konkurencyjnych rozwiązań.
Cokolwiek dziś myślelibyśmy o jakości naszych domów, nie zmienia to faktu, że nie były i nie są one tanie.
Nic zatem dziwnego, że tam, gdzie wydaje się duże pieniądze, pojawiają się programy pozwalające szybko oszacować, ile tak naprawdę trzeba wydać, aby mógł powstać zaprojektowany obiekt. Istotnym, choć w czasach komunizmu kompletnie niedocenianym, aspektem było ogromne skrócenie czasu sporządzania kosztorysów, które kiedyś żmudnie przeliczano na liczydłach, kręciołkach, czy kalkulatorach.
Niewątpliwie program kosztorysowy Norma, od lat, pozostaje numerem jeden w swojej klasie. Przeszedł on już kilka liftingów: od Komy dla Dos, dla Windows, przez wersje Norma 2, Norma 3, Standard i Pro, po wersję najnowsza, Norma Expert, dostępną od listopada 2009.
Kilku producentów, choć trzeba przyznać, z wielkim trudem, usiłuje dotrzymać kroku liderowi. Koprin z programem Rodos, Chandney Software z WinBudem, czy też Datakomp ze swoją uroczą Zuzią, to ok. 30 procent rynku. Reszta nie odgrywa znaczącej roli. Przyczyną są – jak się nietrudno domyślić – pieniądze. Norma, choć krytykowana za stosunkowo wysoką cenę, pozwala producentowi utrzymać zespół. który profesjonalnie przygotuje do pracy: program, bazę normatywną oraz cenniki. W Normie znajdziemy także wiele wydawnictw, dostępnych na zasadzie licencji.
Mamy już program. Co dalej? Kolejnym etapem są szkolenia uzupełniające. Nie zawsze w instrukcji obsługi znajdziemy wszystkie potrzebne do wydajnej pracy informacje.
Rynek wymaga od kosztorysantów błyskawicznego opanowania obsługi programów. Dobry kurs pozwala szybko pokonać opory, a także nadać uczestnikom właściwy kierunek w samokształceniu.
Łatwo dziś wyszukać, choćby w internecie, nawet bezpłatne szkolenie. Niestety – tak jak wszędzie – obowiązuje zasada “dwóch końców kija”. Warto zainteresować się kwalifikacjami wykładowców i nie dać się zwieść hasłom: “międzynarodowy ekspert” z “bogatym doświadczeniem”. Tu niezbędne jest gruntowne, kierunkowe wykształcenie wykładowcy.
Sorry, comments for this entry are closed at this time.